#16
Słucham piosenki, której słuchałam pół roku temu, popalając papierosa przez okno, dzięki któremu cała Łódź stała dla mnie otworem. Mimo różnych pór roku, pogoda była porównywalna do dzisiejszej. Prawdopodobnie miałam wówczas więcej farby na włosach, ale oleju w głowie chyba tyle co obecnie. O ile nie więcej.
Być może już o tym wspominałam, ale dziś mam do dyspozycji jedynie wiecznie zasłonięte przed wścibskimi oczami mieszkańców kamienicy okno. Dlatego nigdy nie wiem, jaka jest pogoda- wcześniej służyła mi do oceny obserwacja ubioru przechodniów. Nie mam także przyjemności podziwiania zachodów słońca, a jedynie mogę domniemywać, jak wygląda świat po skrawku odsłoniętej szyby.
Dziś byłam w mojej dawnej okolicy. Z każdym krokiem jej znajome mi już karty odsłaniały się na nowo. W tamte strony zaciągnęły mnie sprawy z obecnego życia. Przypomniałam sobie, jak kiedyś narzekałam na konieczność przemieszczania się za pomocą tramwaju, a dziś- czułam ekscytację z możliwości wybrania odpowiedniej linii, przystanku, zakupu biletu. Przechodziłam przez galerię handlową, odtwarzając w głowie jej układ. Wszystko wydawało się zupełnie znajome, ale jakby już nie "moje".
Moje dawne życie posiadało wiele plusów, które doceniam dopiero dzisiaj. Czasem mam ochotę do niego wrócić, mimo że obecne życie nie jest wcale takie złe. Jednak stoję rozkraczona w obliczu podjęcia decyzji. Czuję na plecach jej oddech, ale póki co jest to raczej delikatny powiew aniżeli silny podmuch. Mam świadomość, że nie będzie to łatwa decyzja, gdyż nie mam żadnych solidnych powodów na zostanie po którejkolwiek ze stron.
Ale-z drugiej strony- czy powrót do dawnego życia ma szansę okazać się dawnym życiem, czy marną tylko jego namiastką?
Pewności Wam życzę,
Kreatywny Human